Pokazywanie postów oznaczonych etykietą testy narzędzi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą testy narzędzi. Pokaż wszystkie posty

27 sierpnia 2014

Akumulatorowy Superman - Metabo KHA 36 LTX

Superman ze swoimi nadprzyrodzonymi umiejętnościami to przy nim jedenastoletnia dziewczynka w płaszczyku non-iron. A He-Man to raczej pastuszek z brzozowym kijkiem do wypasania owiec. Jeśli chcecie poznać prawdziwego bohatera dla mniejszych i większych chłopców, przeczytajcie najnowszy test akumulatorowego młotka udarowego.

11 czerwca 2014

Kocham Cię, Ameryko! czyli kątowniki Empire.

Lojalnie uprzedzam. Dzisiejszy tekst obali mit. Mit, według którego Ameryka to wyłącznie niezdrowe jedzenie, dietetyczna cola sprzedawana w litrowych kubkach i kobiety o przesadnie dużych pupach. USA to nie tylko społeczeństwo, które jest przekonane, że Polska leży na Syberii, a nasz Prezydent to niedźwiedź polarny. Ameryka to doskonałe narzędzia. O tym będzie dzisiejszy tekst. 

7 grudnia 2013

Dymo LabelManager 260P - pomocnik majsterkowicza, uzdrowiciel i władca porządku

Wyobraźcie sobie, że w kilkudziesięciu szufladach i pudełeczkach zgromadziliście miliard różnych śrubek, wkrętów, kołków, nakrętek, podkładek oraz innych drobiazgów. Leżą sobie spokojnie i czekają aż zechcecie je wykorzystać. Zazwyczaj gdy przychodzi ten dzień... idziecie do sklepu i kupujecie kolejne pół kilo gwoździ, bądź wkrętów do drewna, bo posiadane zbiory okazują się jednak "dziurawe". Brzmi znajomo? No właśnie...

13 października 2013

Vander VCD725 - niedroga wkrętarka dla wymagających majsterkowiczów


Jaka powinna być wkrętarka dla majsterkowicza? Najlepiej, żeby była w miarę mocna, prosta w użyciu, uniwersalna i niedroga. Nadszedł czas na recenzję kolejnego narzędzia marki Vander - wiertarko-wkrętarki akumulatorowej Vander VCD725.

3 października 2013

Szlifierka mimośrodowa Black&Decker KA191EK - recenzja


Dotychczas na blogu było pomarańczowo, ale głównie za sprawą samego Pana Fleksa, który lubuje się w oranżu. Czas zmienić nieco proporcje i uczynić gwiazdą coś innego. Równie pomarańczowego. Zapraszam Was do lektury recenzji szlifierki mimośrodowej marki Black&Decker KA191EK, autorstwa kolejnego, nowego autora - Sławka z Elbląga.

16 września 2013

Polerowanie auta - narzędzia, chemia i nowoczesna polerka elektryczna 3M.

Jedną z czynności, jaką możemy samodzielnie wykonać przy aucie jest odświeżanie lakieru - czynność łatwa, prosta i przyjemna. Żeby jednak nie było tak różowo, jest jedno ale... Nie bez powodu tę usługę wykonują wyspecjalizowane warsztaty lakiernicze, a liczą sobie za nią często kilkaset złotych. Każdy błąd może kosztować nas sporo, a o taki błąd nietrudno. Aby osiągnąć sukces w polerowaniu, potrzebujemy tak naprawdę trzech rzeczy: umiejętności, dobrych narzędzi i dobrej chemii. 

1 września 2013

Lutownica z supermarketu - recenzja nowego autora na Panu Fleksie.


Zapraszam do lektury nietypowego testu. Nietypowego, bo przekazanego przez nowego autora na Panu Fleksie - Mateusza. Podzielił się opinią na temat sprzętu z marketów i dyskontów. Jesteście ciekawi, jakie ma zdanie na temat lutownicy z supermarketu?

25 sierpnia 2013

Vander VCM707 - test ukośnicy o naprawdę dużych możliwościach


Marka Vander to na naszym rynku stosunkowo młody brand. Przed kilkoma miesiącami rozpocząłem testy kilku narzędzie z oferty Vandera. Ukośnica Vander VCM707, bo to właśnie jej dotyczy najnowszy wpis, stoi w warsztacie i ochoczo pomaga w mniejszych i większych pracach stolarskich. Kilka miesięcy pracy z nowym narzędziem sprawiło, że czuję się z nią na tyle dobrze zapoznany, że postanowiłem opublikować krótki test.

29 lipca 2013

Tania wkrętarka - Parkside PABSW 10,8 A1




Gdyby wziąć na serio wszystko to, co o marce Parkside piszą internauci, to są to narzędzia wysokiej jakości, tanie, niezawodne i często lepsze od zielonego Boscha. A w dniu, gdy mają się pojawić w Lidlu, kolejka jest taka, jak na Wawel. Serwis bezbłędnie diagnozuje usterki i błyskawicznie je usuwa, a miła obsługa sklepu oddaje pieniądze, w momencie, gdy narzędzie jest uszkodzone na amen. I czasami dodaje do zakupy czekoladową mufinę. Jak jest naprawdę?

24 lipca 2013

Black&Decker GyroDriver BDCS36G - kosmiczna technologia w elektronarzędziach




Producenci elektronarzędzi wymyślili już wszystko, co można było wymyślić. Zasilanie akumulatorowe w dużych elektronarzędziach, wydajne ogniwa i sprytne systemy akcesoriów, etc. Tak mi się wydawało. Ponieważ wkrętak akumulatorowy marki Black&Decker wyznacza nowy kierunek pracy i ergonomii. Czegoś takiego nie było wcześniej - wkrętak sterowany ruchem dłoni: GyroDriver od Black&Decker.

16 kwietnia 2013

Wiertarka do domu - z udarem mechanicznym, czy elektropneumatycznym?

Po czym najłatwiej rozpoznać, że nadchodzi wiosna? Przebiśniegi i krokusy są dla przedszkolaków. Prawdziwy majsterkowicz wie, że wiosna jest wówczas, gdy w sobotnie popołudnie usłyszy jak sąsiad zza ściany wierci otwory pod nowe obrazki w salonie. Czy jednak każdy z majsterkowiczów wie, jaką do tego celu wybrać wiertarkę?

25 marca 2013

Bosch PKP 7,2 Li - pomocnik dekoratora. Majsterkowicza także



Wielkanoc tuż, tuż. Nie jest to wprawdzie Boże Narodzenie, więc i ozdób z okazji świąt jest nieco mnie, ale Pan Fleks uznał, że to dobry pretekst, aby przetestować mały pistolet na gorący klej - Bosch PKP 7,2 Li.

24 marca 2013

Jaki kompresor wybrać? SENCO PC1010 (mini) vs RAWL R-COMP-10L


Do warsztatu Pana Fleksa zawitały nowości - bo w końcu doszedł do wniosku, że dla podręcznego kompresora znajdzie w przydomowym warsztacie sporo zastosowań. Od pompowania kół w rowerze, poprzez czyszczenie narzędzi, na korzystaniu z pneumatycznych sztyfciarek i pistoletów do malowania kończąc. Pan Fleks nie byłby jednak sobą, gdyby kupił pierwszy lepszy kompresor. Zakup poprzedziły długie i żmudne poszukiwania, bo wymagania Fleks miał także dość szczegółowo określone. Oto ich podsumowanie. 

21 marca 2011

Wiertarka DWT BM-300, czyli "Czego pragną Majsterkowicze..."

W amerykańskiej komedii sprzed kilku lat, filmie "Czego pragną kobiety" z Melem Gibsonem i Helen Hunt, główny bohater (specjalista od reklamy i zarazem nałogowy kobieciarz), Nick Marshall, poprzez niefortunny wypadek zdobywa specyficzną umiejętność - zaczyna słyszeć myśli kobiet. Dzięki owej umiejętności staje staje się prawdziwym mistrzem stosunków damsko - męskich. Pan Fleks idzie o zakład, że niejeden producent narzędzi i akcesoriów chciałby posiąść taką umiejętność. Co wówczas usłyszałby od nas, majsterkowiczów? Zapewne tysiące pomysłów na narzędzia i ich cechy, z których najbardziej istotną okazałaby się jakość i dobra cena. Czy jest to możliwe jedynie w scenariuszu amerykańskiego serialu? Pan Fleks, stara, narzędziowa wyga, postanowił to sprawdzić. Wziął na warsztat narzędzie obecnej na rynku od kilku lat firmy - DWT, bezudarową wiertarkę BM-300:





Segment narzędzi DIY jest rynkiem dość specyficznym - z jednej strony producenci muszą bowiem proponować w miarę trwałe rozwiązania, a z drugiej - cenę, która nie odstraszy potencjalnego nabywcę. Jak wiadomo niska cena i wysoka jakość nie zawsze są zgodną parą - na szczęście dla nas, majsterkowiczów, nie w tym przypadku. 

Wiertarki bezudarowe to narzędzia, które można wykorzystywać na szereg sposobów. Po pierwsze są zazwyczaj lekkie, bo nie zawierają mechanizmy udarowego. Po drugie - na ogół są to niewielkie maszyny, którymi łatwo pracować w ciasnych przestrzeniach. Wszystkie te cechy posiada opisywany model DWT. Zdjęcie poniżej pokazuje porównanie opisywanego modelu bezudarówki oraz klasycznej wiertarki udarowej (AEG SBE 600 R) i akumulatorowego wkrętaka (Metabo PowerMaxx): 




Co wyróżnia maszynę DWT? Po pierwsze waga - w rzeczywistości jest to nieco ponad 1 kilogram (łącznie z przewodem zasilającym). Kolejna zaleta - nieczęsto spotykana w tym segmencie narzędzi - to pełne łożyskowanie wirnika oraz przekładni. Dzięki takiemu rozwiązaniu moc narzędzia jest kierowana na przekładnię, a sprzęt może pracować wydajniej i efektywniej, bo energia nie jest tracona poprzez opory toczenia. Wiertarka posiada również przełącznik zmiany kierunku obrotów oraz blokadę do pracy ciągłej: 




Skuteczne odprowadzanie ciepła umożliwiają spore otwory w obudowie narzędzia.



Testy
Wiertarka sprawia wrażenie bardzo solidnej - nie ma tutaj mowy o nieprecyzyjnym spasowaniu elementów obudowy. Materiały wykorzystane do budowy narzędzia sprawiają wrażenie wytrzymałych i trwałych. Jak narzędzie sprawdza się w praktyce? Czy oprócz doznań estetycznych oferuje coś jeszcze? Owszem, nawet całkiem sporo. Pan Fleks postanowił przetestować maszynę w typowych dla niej pracach - wierceniu seryjnym w stali i materiałach drewnopochodnych. Na pierwszy ogień poszedł stalowy kątownik o grubości 5 mm: 




Uzbrojoną w standardowe wiertło HSS o średnicy 5,5 mm  wiertarką wykonano 15 otworów. Przy wierceniu nie dało się odczuć spadku mocy. Czas potrzebny na wykonanie jednego otworu to średnio 5 sekund. Co ważne - po tej (dość wymagającej) pracy, temperatura przekładni wynosiła 45 st. C. Otwory były wiercone seryjnie, bez wcześniejszego punktowania. Mając na uwadze fakt, że jest to w przypadku tego modelu graniczna średnica wiercenia (stal - 6 mm) wynika należy uznać za więcej niż zadowalający. Pamiętajmy także, że w codziennej praktyce nieczęsto musimy wykonać podobną pracę, w takim materiale i z taką intensywnością, a maszyny tego rodzaju (w których prędkość wrzeciona przekracza 3000 obr./min) służą do precyzyjnego wiercenia małymi średnicami.

Drugi test polegał na wierceniu otworów w surowej, 18 milimetrowej płycie wiórowej. Tym razem było to 50 otworów, wierconych bez przerwy, wiertłem do drewna o średnicy 6 mm: 




W tym przypadku czas potrzebny na jeden otwór wynosił 1 sekundę. Podobnie jak poprzednio, maszyna ochoczo wgryzała się w materiał, a po zakończeniu testu temperatura przekładni oscylowała wokół 42 st. C.

Parametry narzędzia: 
  • Moc nominalna: 300W
  • Prędkość obrotowa: 3800 obr./min.
  • Zakres średnicy uchwytu: 0,8-6 mm
  • Maksymalna średnica wiercenia: drewno - 9mm, stal - 6 mm
  • Rodzaj uchwytu: kluczykowy
  • Waga: 1,1 kg
Zalety i wady narzędzia

Do podstawowych zalet testowanej wiertarki warto zaliczyć sporą moc, niewielką wagę i wymiary. Łożyskowanie przekładni i wirnika to również niezaprzeczalny atut. W codziennej pracy może nam doskwierać brak bezkluczykowego uchwytu oraz maksymalna średnica wiertła - 6 mm. W ofercie DWT jest to najmniejszy model, zainteresowani znajdą również model BM-400 - nieco cięższy, ale o większej mocy i możliwościach, z regulacją obrotów oraz beznarzędziowych uchwytem. Czy testowane narzędzie posiada wady? Owszem, niechaj jednak majsterkowicze sami ocenią ich ciężar: maszyna nie posiada regulacji obrotów (płynnej, ani wstępnej), w związku z tym utrudnione jest wykorzystywanie jej w formie wkrętarki. Uchwyt kluczykowy dla niektórych pozostaje zaletą, więc trudno uznać to za ewidentną wadę. 

Cena oraz gwarancja

Pan Fleks na deser pozostawił najlepsze: koszt oraz serwis narzędzia. Wiertarkę DWT BM-300 kupimy za około 100 PLN brutto. Trudno odszukać podobne narzędzie, o równie dobrych parametrach w podobnej cenie. Bezudarówka dostępna w sieci marketów Castorama (Sparky) kosztuje niemal 2 razy tyle. Jest jeszcze coś - DWT oferuje 4-letnią gwarancję (paragon)! Dystrybucją sprzętu oraz serwisem w PL zajmuje się firma Hanmar. Parametry techniczne oraz opis innych modeli znajdziemy na stronie DWT. 

Oferta narzędzi DWT ma w tym segmencie spore szanse zaskarbić sobie sporą sympatię użytkowników. Testy pokazują, że są to narzędzia dorównujące możliwościami sprzęt bardziej znanych marek, a ich cena w stosunku do jakości jest bardzo często rewelacyjna. Pan Fleks - znany z zamiłowania do praktycznych narzędzi (które to zamiłowanie otwarcie manifestuje), z przyjemnością włącza wiertarkę BM-300 do swojego warsztatu, ulokowanego w jednej z piwnic na poznańskim osiedlu. 

Zalety: 
  • waga narzędzia
  • cena
  • możliwości i parametry
  • 4-letnia gwarancja
Wady:
  • brak płynnej regulacji prędkości

Ocena Pana Fleksa: 

1 lutego 2011

Mały pomocnik - wkrętak Ryobi 4V



W jednym z poprzednich postów obiecałem publikację testu wkrętaka Ryobi. Opisywany wkrętak to bardzo sprytne narzędzie, niestety wciąż mało u nas znanej (a szkoda!) firmy. Zainteresowanych "koneksjami rodzinnymi" odsyłam do lektury cytowanego posta - Czytelnicy dowiedzą się zeń o tym co łączy Ryobi i AEG. 

15 stycznia 2011

Zszywacz elektryczny - co potrafi, który z nich wybrać?


Takery to stosunkowo tanie i praktyczne narzędzia, które służą do wbijania zszywek i sztyftów. Można je stosować zarówno w pracach wykończeniowych, jak i prostych pracach montażowych. Rynkowa oferta jest dość szeroka, modele można z grubsza podzielić ze względu na rodzaj zszywek, jakie możemy za  ich pomocą wbijać. Ręczne urządzenia pracują zazwyczaj ze zwykłymi zszywkami, narzędzia zasilane z sieci posiadają również magazynki na sztyfty, czyli miniaturowe gwoździki. 

Elektryczny zszywacz to tak naprawdę spory elektromagnes zamknięty w obudowie z tworzywa sztucznego, sterowany mniej lub bardziej zaawansowaną elektroniką. Zszywki, które załadujemy do magazynku są oddzielane i wbijane przez połączony z elektromagnesem płaskownik: 





Na jakość pracy z narzędziem wpływ ma kilka rzeczy. Po pierwsze - materiały, z jakiego został wykonany. Nieprecyzyjne części sprawią, że zszywki będą się blokowały w magazynku. Oszczędności na wnętrzu narzędzia odczujemy także przy ciągłej pracy - praca elektromagnesu jest związana z generowaniem impulsów prądu o dużym natężeniu - kiepskie odprowadzania ciepła, czy elektronika zaprojektowana bez "zapasu" sprawi, że narzędzie będzie się nadmiernie nagrzewać. 

Sama praca takerem nie wymaga specjalistycznego kursu. Wystarczy ustawić siłę wbijania zszywki, docisnąć taker o materiału i nacisnąć włącznik. 






Niektóre z modeli mają zabezpieczenie, które chroni przed wykorzystanie takera w formie taniego pistoletu na wyjątkowo ostrą amunicję. W modelu Kinzo chodzi o sprężynę i mechanizm widoczny na zdjęciu: 

Jak działa tajemnicza sprężyna? Dociśnięcie zszywacza powoduje zwolnienie plastikowej blokady połączonej ze spustem. W modelu Novusa takiego zabezpieczenia nie ma, aby jednak uruchomić zszywacz musimy wcisnąć dodatkowy przycisk: 


Novus J-105 EAHD jest wyposażony w ciekawy gadżet - ogranicznik, który możemy ustawić, np. przy wykonywaniu obicia. Dzięki temu wszystkie zszywki będą położone w jednej linii. 


Jaki model wybrać do domowego użytku? 
Zszywacze różnią się rodzajamy obsługiwanych zszywek, oraz kilkoma praktycznymi dodatkami. Novus posiada wyjątkowo długi kabel zasilający, wspomnianą i pokazaną powyżej blokadę do precyzyjnej pracy. Obsługuje sztyfty do maksymalnej wysokości 15 mm, także większość popularnych zszywek. Kinzo jest stosunkowo tani w zakupie i także wbija zszywki i gwoździe. Podczas testów zdarzało się jednak, że zszywki blokowały się w prowadnicy, co utrudniało ciągłą pracę. W Kinzo regulacja siły uderzeenia nie była tak precyzyjna jak w Novusie. Koszt dobrego zszywacza ręcznego to około 100-120 PLN. Zdecydowanie warto dołożyć kilkadziesiąt złotych i zaopatrzyć się w model zasilany z sieci. 


OCENA FLEKSA

11 stycznia 2011

Pochłaniacze pyłu, czyli żona i święty spokój



Sytuacja zawsze wygląda tak samo - w kuchni, pokoju lub na ganku zawsze potrzebna jest dodatkowa półka czy wieszak. Na nieszczęście dla nas, nasze wspaniałe żony przypominają sobie o tym zaraz po dużym remoncie lub po wyjściu ekipy remontowej. O ile jeszcze wywiercenie otworu na kołeczek nie jest przecież - dla nas, supermanów - kłopotem, o tyle bieganie z miotełką i szufelką już prawdziwym twardzielom nie przystoi. Tym bardziej, że czas wiercenie dziwnym trafem pokrywa się z ligowymi meczami, albo superkinem na TVNie. Dlatego też spośród masy mniej lub bardziej przydatnych gadżetów, jakie każdy majsterkowicz może znaleźć w markecie budowlanym, na kilka z nich warto zwrócić uwagę. Panowie - dla naszego dobra! Do grupy ZWRÓĆ-NA-MNIE-UWAGĘ-KONIECZNIE z całą pewnością można zaliczyć sprytne pochłaniacze, zbierające pył powstały przy wierceniu w ścianach. Mowa o dwóch konkretnych "modelach" - pochłaniacz kurzu niemieckiego Wolfcrafta oraz mini odkurzacz Karchera, model DDC 50.

W obu przypadkach idea jest podobna - chodzi bowiem o to, żeby urobek, transportowany przez wiertło trafił do specjalnego pojemnika, zamiast na nowy dywan lub świeżo nabłyszczony parkiet.






Wolfcraft: niemieccy inżynierowie porafią zaskakiwać. Jest to zaskoczenie tego rodzaju, jakiego doznajemy częstokroć w sklepach IKEA: z jednej strony rozumiemy, że w kawalerce o powierzchni 28 metrów kwadratowych trudno pomieścić wszystkie drobiazgi. Ale żeby od razu produkować wkłady do szuflady na pościel, w której można trzymać sztućce?! Niby prosta rzecz, ale niezmiernie cieszy. Wolfcraft - mówiąc najogólniej - produkuje masę "pomagaczy" oraz całkiem poważnych akcesoriów - wierteł, otwornic, tarcz, etc. Zainteresowanych odsyłam na stronę domową. Dystrybucją ich produktów w Polsce zajmuje jest firma Lange Łukaszuk. 
Opisywany pochłaniacz ma banalnie prostą budowę - jest to rodzaj kapsla z tworzywa sztucznego, z otworem na wiertło oraz rodzajem gumy, która uszczelnia wiertło. Cały brud zbiera się w wyprofilowanej, przedniej części pochłaniacza. Praca z "narzędziemi" polega na przełożeniu wiertła przez gumowany otwór, oraz przyciśnięcia "kapsla" do ściany.




Karcher: to chyba jednen z najbardziej rozpoznawalnych producentów narzędzi pomagających utrzymać czystość. W ofercie Karchera znajdziemy myjki ciśnieniowe, odkurzacze przemysłowe, mniejsze narzędzia do garażu lub domu, a także "kombajny" do prania tapicerek - wszystkie w dość charakterystycznym, żółtym kolorze. DDC 50 prawdziwy spryciarz - nie dość, że pochłania rozdrobniony mur jak szalony, to trzyma się ściany - ot, taki nasz domowy Spider-Man. Zasada działania jest już nieco bardziej skomplikowana: silniczek elektryczny i miniaturowa pompka wytwarzają podciśnienie, które pozwala unieruchomić urządzenie przy ścianie:




Pochłaniacz zasilają dwie baterie AA, popularne "paluszki". Co ciekawe, urządzenie potrafi także pracować w pozycji poziomej, zamocowane do sufitu. W odróżnieniu od Wolfcrafta, Karchera nie trzeba trzymać - jest to niewątpliwą zaletą w sytuacji, gdy wiertarka sporo waży, a my pracujemy w niewygodnej pozycji. Porównanie jakości pracy nie jest zbyt oczywiste: Karcher lepiej sprawdza się tam, gdzie trzeba trzymać wiertarkę oburącz. Mniej pyłu przepuszcza jednak "kapsel" Wolfcrafta - Karcherowi zdarza się uronić co nieco podczas pracy pod sufitem. 

Koszt obu gadżetów nie jest wygórowany: za Wolfcrafta przyjdzie nam zapłacić około 10 PLN, za Karchera około 70 PLN. 

Wady i zalety
  • Wolfcraft: 
+ prosta budowa
+ niewielka cena
- konieczność przytrzymywania pochłaniacza
- maksymalna średnica wiertła: 8mm
- trudność przy pracy w poziomie

  • Karcher:
+ możliwość zamocowania do ściany
+ spory pojemnik na pył
- duży hałas podczas pracy
 
PAN FLEKS OCENIA:




15 listopada 2010

Scheppach TS2010, czyli piła jak-się-patrzy


W życiu każdego majsterkowicza nadchodzi czas na refleksję: korzystać z prostych narzędzi i mieć satysfakcję, że robi się rzeczy niemożliwe, czy zainwestować we własną wygodę i wygospodarować nieco grosza na lepszy sprzęt? Otóż i Pana Fleksa dopadła owa refleksja - nawiedziła go w pięknych okolicznościach przyrody, więc tym łatwiej było wygospodarować w domowym budżecie środki na nieprzewidziany wydatek. W ten oto sposób Pan Fleks stał się właścicielem pierwszej w jego życiu pilarki stołowej, o wdzięcznej, acz mało znanej nazwie Scheppach.   

Niemiecki producent nie jest u nas zbyt dobrze znany. W sprzedaży znajdziemy wprawdzie kilka modeli szlifierek stołowych, wyrzynarek taśmowych oraz pilarek stołowych, ale rodzime media milczą na temat tych narzędzi, a uzytkownicy również nie zabierają w tej sprawie głosu. 
 Model TS2010 jest obecny na naszym rynku od kilku lat. Oferuje użytkownikowi całkiem sporo - duża moc silnika, aluminiowy blat i dość dokładne oprzyrządowanie. Największy smaczek w opisywanym modelu kryje się - jak to zwykle bywa - w wnętrzu: to motor. Przyjaciele zza Odry wyposażyli pilarkę w silnik indukcyjny o mocy niemal 2kW. Zalety takiego napędu można mnożyć w nieskończoność; do najważniejszych należy niski poziom hałasu i odporność na obciążenie. Nie bez znaczenia jest także fakt, że taki silnik nie posiada szczotek, więc jest praktycznie całkowicie bezobsługowy. 

Wyposażenie i możliwości



Pilarka w standardowym wyposażeniu posiada dwie prowadnice: kątową i równoległą. Praca wspomnianym narzędziem to przyjemność - wprawdzie standardowa tarcza z  24-ma zębami nie nadaje się do precyzyjnych cięć, ale jej jakość przy pracy z drewnem jest akceptowalna. Przy cięciu za pomocą dostarczonej tarczy warto pamiętać, aby wysokość cięcia ustawiona w maszynie była przynajmniej dwukrotnie większa od obrabianego materiału - pozwoli to na uzyskanie w miarę czystego i niepostrzępionego rzazu nawet w przypadku płyt laminowanych i sklejki. Tarcza jest regulowana w dwóch płaszczyznach, podziałka umieszczona pod blatem ułatwia precyzyjną regulację wysokości cięcia.



Parametry piły
Wymiary (dług./szer./wys.)
720/450/300 mm
Wymiary stołu
480x600 mm
Wysokość stołu
305/865 mm z podstawą
Tarcza piły (fi / ilość zębów)
200/24 mm/zęby
Ustawianie wysokości cięcia
0 - 62 mm
Zakres pochylania
45°
Prędkość
5000 obr/min
Prędkość cięcia
52 m/s
Długość ogranicznika wzdłużnego
453 mm
Zakres kąta
2 x 60°
Złącze ssące (fi)
50 i 100 mm
Masa ok.
36 kg
Szerokość lub wysokość cięcia:

- z ogranicznikiem wzdłużnym
230 mm
- z poszerzeniem stołu
480 mm
- z ogranicznikiem kątowym
250 mm
- z sankami prowadzącymi
600 mm
Wysokość cięcia przy 90°
60 mm
Wysokość cięcia przy 45°
48 mm
Napięcie zasilające silnika
220-240 V/50 Hz
Moc wejściowa
1,8 (2,5) kW (KM)
Moc wyjściowa
1,2 (1,6) kW (KM)
Prędkość
2800 obr/min
Zabezpieczenie silnika
jest
Urządzenie przełącznik/wtyczka przy uruchamianiu beznapięciowym
jest


Wady i zalety pilarki

Większość rzeczy na tym świecie posiada wady. Wyjątkiem jest teściowa Pana Fleksa, ale w tej konkurencji nie będziemy jej uwzględniali - piła nie potrafi bowiem otwierać butelki z piwem. Na szczęście Scheppach TS 2010 posiada także całe mnóstwo zalet:
 
+ bezobsługowy silnik indukcyjny,
+ spora masa urządzenia,
+ sztywny, aluminiowy blat, 
+ łatwy dostęp do tarczy +dostarczane w zestawie narzędzia do jej wymiany,
+ wolny rozruch,
+ dodatkowe akcesoria dostępne w opcji, 
+ CENA

Zalety ujemne ;-):
- konieczność regulacji prowadnic równoległej i kątowej,
- niezbyt precyzyjna tarcza pilarska dostarczana w standardowym wyposażeniu,
- "kasowanie luzów" na prowadnicy kątowej za pomocą plastikowych podkładek.

Czy w podobnym przedziale cenowym znajdziemy wśród konkurencyjnych produktów narzędzie o podobnych parametrach? Za około 500 PLN możemy stać się właścicielami pilarki Dedry lub Topexu. Pierwsza maszyna dysponuje mocą 1,5 kW, ale wyposażono ją w klasyczny silnik komutatorowy. Druga pozycja to już maszyna indukcyjna, ale o mocy zaledwie 800 W, z blaszanym blatem. Za około 1600 PLN możemy kupić Makitę, model MLT100. Kolejne modele narzędzi z podobnym napędem i parametrami to ponad 2000 PLN. 

Zainteresowanych opisywaną maszyną zachęcam do odwiedzenia strony dystrybutora Scheppacha na Polskę, firmy Lange Łukaszuk.

Wyposażenie standardowe obejmuje: pilarkę, narzędzia do wymiany tarczy, tarczę pilarską 200x30mm 24T, osłonę tarczy mocowaną do klina rozszczepiającego wraz z przewodem do odciągu wiórów, adapter do odciągu. Importer udziala dwuletniej gwarancji zarówno przy zakupie na paragon jak i fakturę VAT.

10 października 2010

Wagner W550, czyli Król Dopalaczy


Z domowym warsztatem majsterkowicza jest trochę tak jak z ukochaną klasą w podstawówce: są tam tacy, bez których nie można żyć, ale także tacy, za którymi - wręcz przeciwnie - jakoś specjalnie nie przepadamy. Nasi bohaterowie zazwyczaj potrafią coś wyjątkowego (jak, np. wstrzymywanie oddechu na 83 sekundy i wsypywanie do kawy pani od fizyki sproszkowanej kredy), pomimo, że bez tych dziwactw też byłoby fajnie.

22 września 2010

Małe jest piękne - Metabo SXE 400



Pan Fleks - jak już wielokrotnie wspominał - ma słabość do uniwersalnych i pomysłowych narzędzi. Dysponując niewielkim warsztatem istotne jest to, aby narzędzie spełniało szereg zadań i było przy tym możliwie małe i kompaktowe. Dzięki uniwersalności kilka maszyn można zastąpić jedną, a dzięki rozmiarom - łatwo je przechowywać nawet w niewielkim składziku. Szlifierkę Metabo, SXE 400, Pan Fleks odkrył zupełnie przypadkiem. Po letniej inwentaryzacji w przydomowym warsztacie, wybrał się do zaprzyjaźnionego dilera, po nową szlifierkę. Maszyna była potrzebna do wykańczania niewielkich elementów, zazwyczaj już po zmontowaniu lub po ich docięciu. Najwłaściwsza wydawała się szlifierka taśmowa, a to dlatego, że wygodnie wygładzać za jej pomocą (po uprzednim zamocowaniu na warsztatowym stole), np. różnej maści kantówki. Niestety, taśmówki okazały się hałaśliwe, ciężkie i - co tu dużo gadać - dosyć drogie. Zakup narzędzia za ponad tysiąc złotych, które resztę żywota spędziłoby przymocowane do stołu, wydało się lekkomyślne. 
Może zatem maszynę osylacyjną? Spora płyta szlifierska i możliwość dotarcia do załamań - super! Problem w tym, że taką szlifierką trudno operować trzymając materiał w ręku... 

Po cóż jednak ma się zaprzyjaźnionych Dilerów? - "Panie Fleksie, a może to?" - zaproponował Pan Jerzy, a Pan Fleks... no cóż. Zacznijmy od pierwszego wrażenia - ot, dziwadło, niby "delta", ale z okrągłą stopą i do tego mimośrodowa:




Pora na badanie organoleptyczne: bardzo wygodny uchwyt: od spodu wykończony antypoślizgową okładziną, z wygodnie umieszczonym na górze narzędzia, szerokim włącznikiem. Stopa szlifierska okrągła, więc teoretycznie niemożliwe będzie szlifowanie zakamarków. Ma za to rewelacyjny dodatek - rodzaj gąbki z rzepem, który po zamocowaniu do stopy powoduje, że łatwo pracuje się z nieregularnymi powierzchniami: 








Po doświadczeniach, z wprawdzie nie do końca typową, ale jednak deltą, okazało się, że konieczność szlifowania w kątach powstaje... niezmiernie rzadko. Praktyka Pana Fleksa wskazuje na to, że najczęściej przychodzi pracować ze sporymi, ale regularnymi i prostymi płaszczyznami.

No dobrze, cóż jeszcze ma do zaoferowania narzędzie, którego cena katalogowa to około 500 PLN? SXE 400 podobno najchętniej wybierają blacharze i lakiernicy - z przyczyn oczywistych: jest mała i poręczna i znając życie - pochłania jak szalona tony szpachli. W czym jednak szlifierka może pomóc w przydomowym warsztacie majsterkowicza-hobbysty? Okazuje się, że w całej masie drobnych prac: szlifowanie małych elementów (jeden z poprzednich postów: donica na zioła i drewniane nóżki), renowacja starych mebli czy w końcu przygotowywanie materiału, np. do malowania/lakierowania (w szczególności wąskich i długich elementów). Czy SXE 400 zastąpi taśmówkę, czy "normalną" szlifierkę oscylacyjną/mimośrodową? Z pewnością nie, aczkolwiek jest doskonałym rozwiązaniem dla tych, którzy poszukują niewielkiego narzędzia, ale o sporych możliwościach. Optymalnym rozwiązaniem jest posiadanie zarówno dużej szlifierki oscylacyjnej lub mimośrodowej jak i SXE 400, ale nawet jednym narzędziem będziemy w stanie sporo zrobić. Jeśli chodzi o parametry, to prezentują się następująco:
    • Średnica talerza podporowego:  80 mm
    • Liczba obrotów na biegu jałowym:  5.000 - 10.000 /min
    • Moc znamionowa:  220 W
    • Moc oddawana:     100 W
    • Liczba obrotów przy obciążeniu: 6.000 /min
    • Amplituda oscylacji:  3 mm
    • Ciężar (bez kabla): 1,2 kg
Niewątpliwą zaletą narzędzia jest stosunkowo duża amplituda oscylacji oraz regulacja prędkości obrotowej i niewielka waga SXE 400:





W pracy z delikatnymi materiałami użytkownicy docenią hamulec talerza, który zatrzymuje go niezwłocznie po wyłączeniu maszyny. W warunkach amatorskich brakować może systemu odsysania pyłów: dzięki otworom w płycie oscylacyjnej urobek jest oczywiście odsysany, ale szlifierka jest przeznaczona do pracy z odkurzaczem, producent nie przewidział zatem - znanego z innych modeli - systemu Intec z papierowym filtrem. 



Podsumowując: SXE 400 to rewelacyjne, bardzo dobrze pomyślane i wytrzymałe narzędzie. Nadaje się zarówno do specjalistycznych prac, jak i domowego majsterkowania. Niewielka waga, regulacja obrotów i spore możliwości sprawią, że będzie to bardzo uniwersalne narzędzie. Decydując się na jego zakup miejmy świadomość braku filta na pył oraz fakt, że szlifierka pracuje z krążkami samoprzylepnymi o średnicy 80 mm - trudno o zamienniki gotowych i dziurkowanych arkuszy, ale oryginalny papier jest dostępny w sieci dilerskiej za niecałą złotówkę /arkusz. Przy intensywnej pracy można w prosty sposób dostosować do średnicy stopy większe krążki samoprzylepne, które znajdziemy w każdym markecie budowlanym.

Zainteresowanych większą porcją dancych technicznych odsyłam do strony producenta: www.metabo.pl. 
Narzędzie jest sprzedawane w kartonowym opakowaniu, w komplecie, na dobry początek, znajdziemy kilka arkuszy papieru. Standardowa gwarancja na narzędzie wynosi 3 lata (wymaga rejestracji przez sieć).
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...