15 kwietnia 2012

Dremel 8200, czyli od ostrzałki do brzytew do bezprzewodowej perfekcji

A.J Dremel - genialny konstruktor, a po amerykańsku: fundator Dremela.

10 października 1932 roku, Borsuki z Wisconsin zremisowały 7 - 7 z drużyną z Ohio. Tego samego roku, emigrant z Austrii, niejaki A.J. Dremel założył w miasteczku Racine firmę, której nazwa przez kolejne dziesięciolecia będzie kojarzyła się nam z uniwersalnymi narzędziami do majsterkowania. A.J. dotarł do USA prawdopodobnie wraz jedną z pierwszych fal emigrantów z Europy. Niewielkie miasteczko Racine miało w tamtych czasach najwyraźniej moc przyciągania genialnych wynalazców: w 1872 JW Cathcart zbudował tam jeden z pierwszych na świecie samochodów; w 1887 niejaki Wiliam Horlick wynalazł mleczko słodowe, które niecałe 40 lat później, połączone z czekoladą i cukierkami przez Franka C. Marsa, stanie się kultowym batonikiem. 

Okolicznościowy plakat ze wspomnianych na wstępie rozgrywek Borsuków z Wisconsin

Ej-Dżej był szalenie ambitnym konstruktorem, pomimo, że kurs rysunku technicznego ukończył korespondencyjnie. Pierwszym wynalazkiem nowej firmy była elektryczna ostrzałka do brzytew; pierwowzór dzisiejszych Dremeli powstał w 1935 roku (tak, zgadza się, uważny Czytelnik słusznie stwierdza, że to także wtedy wynaleziono nylon;-)) i nosił nazwę Moto-Tool. Dremel wychodził z założenie, że to nie moment obrotowy, ale prędkość czyni narzędzie bardziej wszechstronnym. 
Przez kolejne dziesięciolecia marka rozwijała się bardzo dynamicznie, pod koniec lat '80-tych XX wieku wprowadzono do sprzedaży pierwszego bezprzewodowego Dremela. 

Od Moto-Toola, do współczesności, czyli kilka pomysłów Dremela na wszechstronność.

Skoro już odświeżyliśmy sobie nieco techniczno-kulinarną historię Stanów Zjednoczonych, pora opowiedzieć, o czym porozmawiamy dzisiaj. Więc uwaga: będziecie zaskoczeni - post zamierzam poświęcić Dremelowi, a konkretnie modelowi Dremel 8200 ;-)


Dremel miał posłużyć głównie jako pomoc przy odnawianiu starych krzeseł (o czym jeszcze przeczytacie na blogu), okazało się jednak, że wykorzystać go tylko do jednego zadania byłoby nikczemnością. Narzędzie jest tak bardzo uniwersalne, że można wykorzystać je do wiercenia, szlifowania, grawerowania i tysiąca innych rzeczy, które przyjdą Wam do głowy.


Zestaw, który Pan Fleks miał niewątpliwą przyjemność przetestować jest dość bogaty. Oprócz samego narzędzia, ładowarki i akumulatora, odnajdziemy tam 45-cio częściowy zestaw końcówek, a także przystawki do frezowania i wiercenia. 


Całość zamknięto w bardzo praktycznych walizkach - sztywnych i jednocześnie lekkich oraz poręcznych. Bosch, czyli właściciel marki Dremel, swoją filozofię genialnych opakowań i skrzynek zastosował także w przypadku tej marki: 

Co możemy zrobić za pomocą małego Dremela? Opiszę tutaj tylko część zastosowań: po pierwsze, możemy nim frezować - zarówno otwory, jak i bardziej skomplikowane kształty (w zestawie jest specjalny cyrkiel, za pomocą którego możemy wycinać okręgi): 


Dremelem możemy grawerować, szlifować i oczyszczać różne elementy z rdzy i starych powłok malarskich. W projekcie, o którym Pan Fleks wspomniał powyżej (chodzi o renowację krzeseł), multinarzędzie wyposażone w specjalną końcówkę z papierem ściernym posłużyło do czyszczenia z kleju otworów na czopy poprzeczek krzesła (Pan Fleks postanowił zaimponować przy niedzieli Pani Fleksowej i wypolerował jej piękny, aczkolwiek marnej próby, srebrny pierścień). Zapewne niektórzy z Was zastanawiają się, jak z podobnymi zadaniami radzi sobie narzędzie akumulatorowe. Mam dobrą wiadomość: znakomicie! Akumulator to sprawdzona technologia Boscha, złożona z szybkiej ładowarki i ogniw litowo-jonowych. Baterię wyposażono w zabezpieczenia monitorujące każdą z cel, a znana z niebieskich modeli Boscha ładowarka, regeneruje akumulator w około 60 minut. Konstruktorzy wyszli zapewne z założenia, że tego rodzaju narzędzie nie wymaga w zestawie więcej, niż jednego akumulatora, z uwagi na charakter prac, do jakich został przeznaczony. Uprzedzając ewentualne pytania - do Dremela nie pasują (a szkoda), akumulatory znane z niebieskiej linii Boscha 10,8V. 


Czym jeszcze charakteryzuje się bezprzewodowy Dremel 8200? Ma kilka ciekawych rozwiązań, o których warto wspomnieć. W górnej części narzędzia znajdziemy wygodny włącznik, a także przycisk blokujący wrzeciono. Tulejka wokół wrzeciona jest demontowalna, zamiast niej możemy założyć końcówkę do frezowania. Same końcówki to historia na osobny artykuł. Oprócz wymiennych głowic na wiertła, frezy i akcesoria, wrzeciono możemy uzbroić w tarcze szlifujące. Dremel opatentował ciekawe rozwiązanie, zwane SpeedClick. Jest to końcówka na której mocujemy tarcze ścierne. Odsuwając i przekręcając zieloną część, nakładamy tarcze do cięcia bądź szlifowania i przekręcając, blokujemy ją. W odróżnieniu od nieoryginalnych rozwiązań to jest wyjątkowo pewne i bezpieczne: 

Końcówka SpeedClick i tarcza z papierem ściernym.
Kilka elementów z bogatego asortymentu akcesoriów. Od lewej: szczotka do czyszczenia, mini-bęben szlifierski, końcówka SpeedClick (poniżej tarcza z papierem 240), kamień szlifierski, głowica do frezów i wierteł, tarcza do cięcia i szlifowania.

Opisywany model wyposażono w płynną regulację prędkości obrotowej, a także bardzo przydatny gadżet - wskaźnik naładowania akumulatora!


Na koniec krótkie podsumowanie i garść wrażeń - narzędzie jest bardzo lekkie, akumulator okazuje się wydajny. Pomimo kilku bardzo zróżnicowanych prac nigdy nie zdarzyło się, aby zabrakło akumulatorowi tchu. Regulacja prędkości jest bardzo wygodna, podobnie jak wskaźnik informujący nas o pozostałym w baterii ładunku. Metalowa zawieszka, którą widzicie na zdjęciu powyżej sprawdzi się podczas pracy z giętkim wałkiem. Mnogość akcesoriów sprawia, że jest to szalenie użyteczne urządzenie. Obserwując ceny oryginalnych dodatków Dremela możecie odnieść wrażenie, że są drogie. Miejcie jednak na uwadze fakt, że tanimi końcówkami z marketu możecie wyrządzić sobie krzywdę. Pan Fleks woli zapomnieć o przygodzie, kiedy tarczą z Lidla próbował pracować podobnym narzędziem właśnie wtedy, gdy ta zdecydowała się wybrać na wycieczkę w przestworza...
 

Zalety
  • niesamowita uniwersalność, 
  • dostęp do różnorodnych akcesoriów, 
  • jakość wykonania, 
  • zasilanie akumulatorowe.

Ocena Pana Fleksa


P.S. Już wkrótce kolejna opowieść o Dremelu: test uniwersalnej pilarki DSM20






1 komentarz:

  1. Akumulator nie pasuje do niebieskiego boscha ale do zielonego tak :D i oczywiście odwrotnie i a ładowarka w 1h regeneruje akumulator

    OdpowiedzUsuń

Blog został przeniesiony na www.PanFleks.pl. Jeśli masz ochotę wziąć udział w dyskusji, zapraszam pod nowy adres.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...